Ambitna walka z Mistrzami Polski!
Dodane przez bodzio dnia Styczeń 10 2011 09:35:24
W ubiegły weekend WSU Wierzchowo pojechało do Nowego Targu, by tam rozegrac kolejne spotkania seniorskiej Ekstraligi. Przeciwnikiem tym razem był aktualny Mistrz Polski - Szarotka Nowy Targ. Drużyny te spotkały się już w Wierzchowie, wtedy to mistrz wygrał dwukrotnie: 11:6 i 12:5. Tym razem goście przemierzyli całą Polskę w mocno okrojonym składzie. Pierwsze spotkanie odbyło się po meczu seniorek pomiędzy Podhalem a Dzikimi Gęśmi, czyli o godzinie 20.00.

Spotkanie rozpoczęło się nie inaczej niż można było przypuszczać. Gospodarze całkowicie kontrolowali grę, a przyjezdni ciągle się bronili co jakiś czas wyprowadzając kontratak. Taki obraz gry trwał nie przerwanie przez pierwszą tercję, lecz ciągłe ostrzeliwanie bramki WSU nie przynosiło rezultatów w postaci bramki dla Mistrzów Polski, bowiem goście bardzo dzielnie się bronili. Przez dłuższy czas goście grali również w liczebnym osłabieniu z powodu nałożonych kar, ostatecznie jednak Szarotce nie udało się wykorzystać żadnej z nich. Po raz pierwszy Maciej Bogdański został pokonany dopiero w 17 minucie spotkania. W ostatniej minucie pierwszej części gry gospodarze strzelili drugą bramkę i wygrywali 2:0. Druga tercja bardzo podobna do pierwszej - duża przewaga gospodarzy i obrona gości. Jak w pierwszych dwudziestu minutach tak i w tej części Szarotka długo nie mogła znaleźć recepty na sforsowanie obrony rywala. Ponownie mieli okres gry w liczebnej przewadze, lecz ponownie go nie wykorzystali. Trzecia bramka spotkania zdobyta została dopiero w połowie meczu. Później udaje się gospodarzom zdobyć jeszcze dwie bramki i po czterdziestu minutach na tablicy widniał wynik 5:0. Ostatnia odsłona spotkania niezmienna. Dalej mecz pod dyktando gospodarzy. Jednak bardzo dzielnie bronili się goście. Bramki w 50 i 57 minucie meczu dały Szarotce wygraną 7:0. W meczu tym mimo dość jednostronnego widowiska nie brakowało emocji. Mecz mógł i podobał się zgromadzonym w dużej ilości kibicom. Beniaminek, który został rzucony na pożarcie bardzo dzielnie bronił się przed wieloma atakami i mimo niekorzystnego rezultatu grał do końca ambitnie. Była to bardzo dobra lekcja dla gości, dla których to pierwszy sezon w Ekstralidze.
Rozszerzona zawartość newsa
W ubiegły weekend WSU Wierzchowo pojechało do Nowego Targu, by tam rozegrac kolejne spotkania seniorskiej Ekstraligi. Przeciwnikiem tym razem był aktualny Mistrz Polski - Szarotka Nowy Targ. Drużyny te spotkały się już w Wierzchowie, wtedy to mistrz wygrał dwukrotnie: 11:6 i 12:5. Tym razem goście przemierzyli całą Polskę w mocno okrojonym składzie. Pierwsze spotkanie odbyło się po meczu seniorek pomiędzy Podhalem a Dzikimi Gęśmi, czyli o godzinie 20.00.

Spotkanie rozpoczęło się nie inaczej niż można było przypuszczać. Gospodarze całkowicie kontrolowali grę, a przyjezdni ciągle się bronili co jakiś czas wyprowadzając kontratak. Taki obraz gry trwał nie przerwanie przez pierwszą tercję, lecz ciągłe ostrzeliwanie bramki WSU nie przynosiło rezultatów w postaci bramki dla Mistrzów Polski, bowiem goście bardzo dzielnie się bronili. Przez dłuższy czas goście grali również w liczebnym osłabieniu z powodu nałożonych kar, ostatecznie jednak Szarotce nie udało się wykorzystać żadnej z nich. Po raz pierwszy Maciej Bogdański został pokonany dopiero w 17 minucie spotkania. W ostatniej minucie pierwszej części gry gospodarze strzelili drugą bramkę i wygrywali 2:0. Druga tercja bardzo podobna do pierwszej - duża przewaga gospodarzy i obrona gości. Jak w pierwszych dwudziestu minutach tak i w tej części Szarotka długo nie mogła znaleźć recepty na sforsowanie obrony rywala. Ponownie mieli okres gry w liczebnej przewadze, lecz ponownie go nie wykorzystali. Trzecia bramka spotkania zdobyta została dopiero w połowie meczu. Później udaje się gospodarzom zdobyć jeszcze dwie bramki i po czterdziestu minutach na tablicy widniał wynik 5:0. Ostatnia odsłona spotkania niezmienna. Dalej mecz pod dyktando gospodarzy. Jednak bardzo dzielnie bronili się goście. Bramki w 50 i 57 minucie meczu dały Szarotce wygraną 7:0. W meczu tym mimo dość jednostronnego widowiska nie brakowało emocji. Mecz mógł i podobał się zgromadzonym w dużej ilości kibicom. Beniaminek, który został rzucony na pożarcie bardzo dzielnie bronił się przed wieloma atakami i mimo niekorzystnego rezultatu grał do końca ambitnie. Była to bardzo dobra lekcja dla gości, dla których to pierwszy sezon w Ekstralidze.

W niedziele odbył się rewanżowy mecz obu ekip. Tym razem Szarotka wystąpiła w mocniejszym składzie niż w spotkaniu sobotnim. Mecz rozpoczął się od szybkiego prowadzenia gospodarzy. W tym spotkaniu goście zagrali już pewniej i lepiej w grze ofensywnej. W 8 minucie meczu Szarotka strzeliła drugą bramkę, lecz chwilę później bramkę kontaktową na 2:1 zdobył Dobromir Cirocki. Później po raz kolejny goście bardzo dobrze się bronili i trzecia bramka dla mistrzów pada dopiero w 18 minucie. Pierwsza cześć kończy się wynikiem 3:1 dla gospodarzy. W drugiej goście zdobywają bramkę na 3:2, a dzieje się tak za sprawą Dominika Wróbla. Po tej bramce gospodarze całkowicie przejęli inicjatywę i zaczęli ostrzeliwać bramkę WSU, której bronił Bogdański. Po grze gości było widać już zmęczenie meczami, Szarotka wykorzystała to i strzeliła jeszcze cztery bramki. Po dwóch tercjach 7:2. W trzeciej tercji gospodarze długo męczyli się ze strzeleniem bramki, ale udało im się to w 49 minucie meczu. Pod koniec spotkania zdobyli jeszcze dwie bramki i ostatecznie wygrali 10:2.

WSU Wierzchowo w tych spotkaniach pokazało wolę walki, ambicję i determinację. Była to bardzo dobra lekcja przed czekającymi ich najważniejszymi spotkaniami z Tychami już za dwa tygodnie.

8.01.11
Szarotka Nowy Targ - WSU Wierzchowo
7:0 [2:0, 3:0, 2:0]
strzały na bramkę: 44:6 [14:1, 16:2, 14:3]

9.01.11
Szarotka Nowy Targ - WSU Wierzchowo
10:2 [3:1, 4:1, 3:0]
strzały na bramkę: 59:8 [17:3, 25:3, 17:2]

Skład WSU Wierzchowo:
Bogdański Maciej (b), Marcinkiewicz Adam (c), Cirocki Dobromir, Dziurny Adam, Duda Maciej, Grzymkowski Przemysław, Stosio Rafał, Preś Krzysztof, Wróbel Dominik, Żegiestowski Michał, Kałandyk Jacek